niedziela, 20 października 2019

Lorenz & Rankl Silver Falcon 1:43 NEO Scale Models

W 1984 roku pośród wielu ważkich wydarzeń na świecie, jedno okazało się być inspirujące dla mnie i stało się przyczynkiem do powstania niniejszego tekstu. 23.02.1984 Friedrich Peter Lorenz i Heiner Rankl założyli spółkę o jakże wdzięcznej do wymówienia nazwie Lorenz & Rankl GmbH & Co. Fahrzeugbau KG. Jej celem było stworzenie auta sportowego mającego rywalizować na rynku z produktami tak uznanych firm jak Ferrari czy Aston Martin.



W sumie, czemu nie? Przecież Steve Jobs i Steve Wozniak zbudowali koncern Apple z poziomu garażu! Ferruccio Lamborghini zajął się produkcją supersamochodów, gdy Enzo Ferrari wyśmiał jego propozycje zmian w jednym z modeli. Czemu więc dwóm Niemcom miał się nie udać podobny wyczyn?

Friedrich Lorenz to inżynier, którego kariera w przemyśle motoryzacyjnym rozpoczęła się niedługo po II wojnie. Początkowo przebudowywał VW Kübelwagen na potrzeby wyścigów. Jego projekty były na tyle udane, że baron Huschke von Hanstein zlecił mu zbudowanie jednego egzemplarza dla siebie. Współpraca z jednym z najlepszych kierowców niemieckich była przepustką dla Lorenza do kariery w koncernie Ford. W 1958 roku został szefem działu prototypów tej marki i przewodził mu do 1970. Wtedy odszedł do firmy Teves zajmującej się produkcją hamulców. Odpowiadał za jej rozwój i strategię do 1977 roku.

Zebrane przez lata doświadczenia postanowił wykorzystać przy budowie własnej marki FP Lorenz. Firma początkowo zajmowała się budowaniem na zamówienie replik  Cobry mk3. Wkrótce rozszerzono jej ofertę o modyfikacje takich aut, jak Ferrari 308 czy Testarossa. Wisienką na torcie w programie Lorenza była przeróbka Mercedesa 500SEC na kabriolet.

Heiner Rankl zdobył fortunę dzięki budowie koncernu mody Etienne Aigner AG. W 1983 kupił egzemplarz Mercedesa 500SEC, jednak seryjny model nie do końca spełniał jego oczekiwania. Spośród bogatej oferty firm tuningowych zdecydował się na projekt Lorenza. Osoba projektanta aut na tyle zafascynowała Rankla, że ten postanowił sfinansować projekt samodzielnego auta pomysłu Lorenza. Tak narodził się Lorenz & Rankl Silver Falcon, dwumiejscowy roadster, na rynku niemieckim oferowany, jako Silberfalkner.

Wolfratshausen to niewielkie miasteczko w Górnej Bawarii, około 40 kilometrów na południe od Monachium. Malowniczo położone między rzekami Izara i Loisach, na podgórzu Alp Bawarskich. To tam swoją siedzibę ulokowała firma Lorenz & Rankl.

Samochód oparto na podwoziu własnej konstrukcji i ramie rurowej, natomiast nadwozie wykonano do wyboru z aluminium, włókna szklanego lub kevlaru. Oczywiście, jak każdy supersamochód, budowany był ręcznie.  Jako napęd postanowiono wykorzystać silniki Mercedesa o pojemności od 5,0 do 5,6 litra i mocach od 241 do 299KM. Twardość zawieszenia auta ustawiano według indywidualnych oczekiwań klientów. Ciekawostką były amortyzatory firmy Koni, pochodzące wprost z Formuły 1. Dzięki umieszczeniu centralnie silnika uzyskano idealny rozkład masy 50:50. Auto zaskakiwało prowadzeniem. Nic nie było w stanie wyprowadzić go z obranego toru jazdy. Silver Falcon z kevlarowym nadwoziem, wyposażony w silnik  V8 5,6 litra i automatyczną, czterobiegową skrzynię, rozpędzał się do setki w 5,7 sekundy. Ten wynik do dziś robi wrażenie.

Każdy egzemplarz budowany był na indywidualne zamówienie. Zanim przystępowano do montażu wnętrza, każdego nabywcę starannie mierzono i ważono, aby jak najlepiej dopasować rozmieszczenie siedzeń, pedałów czy podpórek w drzwiach. Biada temu, kto przybrał na wadze w oczekiwaniu na odbiór auta. Wnętrze wykańczano delikatną skórą. Pomimo dużej staranności przy montażu auta, nie udało się prawidłowo wyskalować prędkościomierza. Jego wskazania należało traktować czysto szacunkowo. Podobnie jak wskaźnik temperatury, podający wartość między 100 a 200 stopni.

Cennik w momencie rozpoczęcia sprzedaży we wrześniu 1986 roku zaczynał się od skromnych 216 600 DM (marek niemieckich). Katalogowo najdroższy wariant kosztował 275 396 DM. I to tylko na początku produkcji. Ostatnie egzemplarze oferowano tylko z nadwoziem aluminiowym. Za pełne wyposażenie należało wysupłać 392 237,82 DM. Dla porównania Ferrari Testarossa kosztowała w 1989 roku 223 000 DM. Nikogo więc chyba nie zdziwi fakt, iż Silver Falcon sprzedał się w oszałamiającej liczbie 12 sztuk…

Produkcję zakończono w 1991 roku, gdy bramy fabryki opuścił jedyny wyprodukowany Silver Falcon drugiej generacji.

Miniaturę Lorenz & Rankl Silver Falcon wyprodukowało NEO Scale Models, oczywiście materiałem, w którym odwzorowano auto jest żywica. Model pozbawiony jest skaz na nadwoziu, lakier doskonale pokrywa nadwozie. Istna perełka. Wlot powietrza na masce jest idealnym uzupełnieniem muskularnych nadkoli. Wiernie oddano przetłoczenia na błotnikach. Duże wrażenie robi znak producenta na atrapie chłodnicy, symbolizujący jastrzębia spadającego na swą zdobycz. Tylne światła to prawdziwy majstersztyk. Delikatne, czarne obwódki i dokładnie pomalowane klosze cieszą oko. Jeśli przyjrzycie się im dokładnie, na pewno pomyślicie „ja je gdzieś widziałem”. I słusznie, ponieważ pochodzą one z Porsche 911. Całość dopełniają fenomenalne felgi szprychowe. Już kilka razy złapałem się na tym, że zwyczajnie się na nie gapię i nie mogę oderwać wzroku.

Wnętrze zdominowała trójramienna kierownica z drewnianym wieńcem. Czerwień imitująca skórę obić foteli i tapicerki podkreśla ekskluzywność Silver Falcona. Wszystkie elementy wystroju wnętrza zostały wiernie oddane starannie nałożonymi kalkomaniami. Choć trudno oprzeć się wrażeniu, iż fotele w pewien sposób „mają się ku sobie”.

Model Lorenz & Rankl kupiłem zupełnie przypadkowo. W trakcie akcji zakupowej na forum motoshowminiatura zamówiłem Forda Mustanga Boss 302 z 1969 roku. Stwierdziłem, że szkoda zamawiać tylko jeden modelik i zacząłem przeglądać oferty przecenione. Z pewnym zaskoczeniem zauważyłem, iż link do modeli NEO jest zdublowany i sprawdziłem, co kryje się pod drugim odnośnikiem. To tam znalazłem swojego Jastrzębia. Cieszy moje oczy już ponad rok i wciąż nie mogę się nim nacieszyć.

PS. Pisząc ten tekst znalazłem stronę internetową firmy Lorenz & Rankl. Oprócz krótkiej historii firmy, można się zapoznać z historią każdego wyprodukowanego Silberfalknera. Ceny samochodów podane w tekście także pochodzą z oficjalnej strony www.silver-falcon.info 












13 komentarzy:

  1. Obłe NEO często nie przypadają mi do gustu, ale ten wydaje się być bardzo udany :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jamás había sentido nombrar a la gente de Lorenz & Rankl GmbH & Co Fahrzeugbau KG. La miniatura es una maravilla plateada de Neo Models, llena de detalles.
    Abrazo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Es verdad Ni siquiera sabía sobre la existencia de este auto. No me enteré de él hasta que Arek escribió sobre él;)

      Abrazos!

      Usuń
    2. A este "coupe plateado cuyo nombre no puedo pronunciar" podríamos llamarlo "el innombrable"!

      Do tego „srebrnego coupe, którego imienia nie potrafię wymówić”, moglibyśmy nazwać go „niewymownym”!

      Usuń
    3. Me complace haber podido acercar un poco más este automóvil inusual.
      Hasta que lo encontré en la oferta de la tienda, no sabía sobre su existencia. Gracias a Szymon pude acercar a L&R a un público más amplio.
      Abrazo!

      Usuń
  3. Piękny model. Czerwone wnętrze świetnie komponuje się z lakierem, a koła to tak jak powiedziałeś - majstersztyk.

    Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osobą, która dotąd nie słyszała ani o tej marce ani tym bardziej o ich samochodzie? :D

    Historia jest bardzo ciekawa i cieszę się, że znalazłem dziś chwilę, aby ją przeczytać.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś jedynym, który o istnieniu tego auta dowiedział sie z wpisu Arka. Ja dowiedziałem się niewiele wczesniej, gdy Arek przygotowywał wpis. Żeby było śmieszniej dotychczas w rozmowach z Arkiem o tym aucie zawsze zapomnialem jego nazwy i tytułowałem je po prostu "srebrne coupe, którego nazwy nie umiem wymowić" ;)

      Pozdrawiam;)

      Usuń
    2. Cieszę się że mogłem choć trochę przybliżyć tak nietypowe auto. Jest to jeden z wielu przedstawicieli niewielkich niemieckich producentów. Jednocześnie to przykład niemieckiej kultury motoryzacyjnej z lat osiemdziesiątych.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Dołączam do klubu który wcześniej nie słyszał o tej marce! Autko z wyglądu przypomina mi zlepek Cobry Coupe i Mercedesów 190 i 300 SL. W całości prezentuje się jednak zgrabnie.
    Co do modeliku – jakość odwzorowania pierwsza klasa! Jak zauważyli inni, koła wyglądają fenomenalnie i dodają ogromnie dużo uroku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także nie wiedziałem o istnieniu tego producenta, póki nie znalazłem modelu :D
      Gdy patrzę na niego mam wrażenie iż to jeden z konceptów pierwszego Mercedesa 300SL.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Wspaniały model Arku!

    Gratulacje!

    Pozdrawiam!

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło i cieszę się że L&R przypadł Tobie do gustu.
      Pozdrawiam!

      Usuń