niedziela, 20 grudnia 2020

Karosa SD11 1:43 MKmodel

- Nie ma miasta Londyn, jest Lądek, Lądek Zdrój! - potwierdzam, sprawdziłem kilka razy i istnieje Lądek, Lądek Zdrój. Londynu nie sprawdzałem, więc w myśl zasady, jak czegoś nie widziałem to… Jedno z najcieplejszych wspomnień mojego dzieciństwa to wczasy z dziadkami w Lądku Zdroju. Już się rozpisywałem o tym przy okazji wpisu o jakimś enerdowskim aucie, ale wierzcie mi, to wspomnienie jest ciągle żywe i z chęcią pojechałbym tam jeszcze raz. Po blisko czterdziestu latach, chciałbym zobaczyć na ile moje wspomnienie pokrywa się z rzeczywistością. 


Pamiętam dworzec kolejowy, zdewastowany, jak Warszawa po marszu, wróć - spacerze patriotycznych rodzin 11go listopada. Zabierał mnie na niego dziadek, tak po prostu - popatrzeć na pociągi. Z resztą z dziadkiem wiele mam takich wspomnień, ale to materiał na osobny wpis. Z Lądka zapamiętałem jeszcze kilka wyjątkowo śmierdzących źródełek, pijalnię wód oraz zegar z kwiatów. 


W mojej pamięci, jako kilkuletniego fana motoryzacji, wyryły się też masy typowych dla krajów demokracji ludowej Ład, Wartburgów, Dacii, Skód i Trabantów, od których w tamtych czasach po prostu się tam roiło. Ciekawostką było to, że co drugi był na zagranicznych tablicach. O ile jednak te pojazdy mogły spowszednieć, bo spotykało się je na każdym kroku, to nigdy nie spowszedniały mi piękne orbisowskie Ikarusy, jugosłowiańskie TAMy i czechosłowackie Karosy, którymi zagraniczni goście przyjeżdżali na wycieczki i wczasy. Te ostatnie, choć spotykane na polskich drogach, były dla mnie czymś egzotycznym i ze swoim nieco smutnawym wyrazem „twarzy”, wydawały mi się wówczas niesamowicie piękne. 


Pozwolicie, że nim przejdę do opisu samego modelu, opowiem Wam trochę o samej Karosie SD11. Prace nad pojazdem mającym zastąpić Skodę 706 RTO na trasach dalekobieżnych, rozpoczęły się w początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. W 1963 powstał pierwszy w pełni funkcjonalny prototyp. Nowy pojazd posiadał panelowe nadwozie, napędzany był silnikiem Skoda ML634 umieszczonym pod podłogą w środkowej części samochodu. Napęd przenoszony był na tylną oś. Po spełnieniu wszystkich założeń technicznych, wyprodukowano pierwszą serię pojazdów oznaczonych symbolem SD11 gdzie S oznaczało jednostkę napędową Skody, D – przeznaczenie autobusu, w tym przypadku dalekobieżnego, a 11 – długość w metrach.


Pierwsze serie produkcyjne posiadały tylko jedne drzwi umieszczone przed przednią osią przy czole pojazdu. Z racji, że był to autobus z przeznaczeniem dalekobieżnym, drzwi otwierane były ręcznie. Niektóre z serii produkcyjnych posiadały dodatkowe drzwi umieszczone na tyle samochodu. Fotele dla pasażerów rozmieszczono w układzie 2+2 z przejściem na środku. Trzeba tu zaznaczyć, że fotele były znacznie lepsze i wygodniejsze niż te, które oferowała Skoda 706 RTO. Pierwsza seria produkcyjna nazwana została „Evropabus”, co miało podkreślić charakter nowego czechosłowackiego autokaru. Co ciekawe, wraz z pierwszymi autobusami SD11 fabrykę Karosy opuściło też kilkanaście sztuk przyczep zwanych Rotelami. Rotel LP30, czyli hotel na kołach, oferował 30 łóżek, toaletę z WC oraz szatnię.

 

Na bazie Karosy SD11 powstał jeszcze jeden prototyp autobusu dalekobieżnego. Oznaczony został symbolem SD11.2050 lub SD11 Lux i był on praktycznie zupełnie nowym pojazdem. Przede wszystkim autobus otrzymał zupełnie nowe nadwozie oraz szereg udogodnień umożliwiających pokonywanie dalekich tras. Nowinką, jak na swoje czasy były reflektory zsynchronizowane z kołem kierownicy doświetlające drogę zgodnie z kierunkiem jazdy. Autobus SD11 Lux wywołał nie lada sensacje na Targach Autobusowych w Nicei, gdzie zajął drugie miejsce.


Prezentowana dzisiaj miniaturka Karosy SD11 to absolutna nowość na rynku modeli 1:43. Model od kilku miesięcy zapowiadany był przez czeski sklep MKmodel.cz, aż wreszcie w początku grudnia trafił do regularnej sprzedaży. Oczywiście od razu po zapowiedziach zamówiłem egzemplarz dla siebie. Co ciekawe warto tu podkreślić pełen profesjonalizm załogi MKmodel.cz, która przez cały czas od złożenia zamówienia, do samej wysyłki, regularnie informowała o stanie realizacji. W sprzedaży dostępne są trzy wersje malowania Karosy SD11 – biało-niebieska, biało-żółta i biało-czerwona. Ja wybrałem dla siebie wersję białą z niebieskimi pasami. Model dostępny jest tylko i wyłącznie w dystrybucji MKmodel.cz, ponieważ powstał on na zlecenie tego właśnie sklepu i ich logiem jest opatrzony.

       

Tak, jak wspomniałem od zamówienia do jego realizacji minęło kilka tygodni. Już przy rozpakowywaniu paczuszki zaskoczyło mnie to, iż model poza świetnym zabezpieczeniem zapakowany był w torbę na zakupy z logiem sklepu. Prócz modelu otrzymałem także czarną, elegancką broszurkę z historią powstawania Karosy SD11. Sam model poza standardowym zestawem – kartonik i gablotka, posiada jeszcze dodatkowe zabezpieczenie w postaci transparentnych wytłoczek uniemożliwiających przesunięcie się modelu nawet w przypadku poluzowania się śrub mocujących go do podstawki. Czesi naprawdę zadbali o to, by ich produkt był całkowicie zabezpieczony. 


Sam model na pierwszy rzut oka prezentuje się świetnie. Miniatura jest ciężka i solidnie wykonana. Podoba mi się odwzorowanie bryły, jakże charakterystycznych paneli przednich i tylnych, które w oryginale zaprojektowano tak, by były identyczne, co znacznie ograniczało koszty produkcji. Świetnie prezentują się eleganckie kołpaki. Wszystkie okna posiadają uszczelki oraz przetłoczenia imitujące otwierane elementy. Oświetlenie główne wykonano z barwionego przezroczystego plastiku, kierunkowskazy oraz lampki dodatkowe są malowane. Szkoda, że nieudało się uniknąć bolców w reflektorach przednich i tylnych. Wycieraczki, jak widzicie wykonane są z plastiku – i dobrze, bo fototrawionki zniknęłyby na dużych szybach. Wnętrze modelu jest barwione, ale w minimalnym stopniu. Przedział pasażerski wykonany jest z jednolitego, brązowego kawałka plastiku, a deska rozdzielcza i kierownica z czarnego. We wnętrzu brakuje mi charakterystycznych białych nakładek na zagłówki. Drobny detal, który mocno podniósłby walory modelu. 


Moim zdaniem poprawy wymaga sposób mocowania przednich i tylnych szyb, ponieważ elementy ich mocowania bardzo rzucają się w oczy. Odrobinę toporne wydają się także lusterka boczne oraz to umieszczone w środku. 


Wymienione mankamenty w najmniejszym stopniu nie są w stanie odebrać mi radości z posiadania modelu Karosy SD11. Model jest naprawdę solidny, dobrze wykonany i lada moment stanie się nie małą gratką dla kolekcjonerów. Kibicuję ekipie MKmodel.cz wierząc, że być może za jakiś czas na rynku pojawią się kolejne nietuzinkowe modele czechosłowackich autobusów. Oby tak było, bo Czesi naprawdę mają się czym pochwalić tej dziedzinie. Tymczasem z czystym sercem polecam zakup Karosy SD11 każdemu miłośnikowi motoryzacji dawnych demoludów i zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć. 













9 komentarzy:

  1. Karosa. Najwygodniejszy autobus na wycieczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałem okazji jechać żadną, ani tą ani nowszym modelem;)

      Usuń
  2. Pojazdy te w wersji miejskiej SM-11 testowano na początku lat 70-tych w kilku miastach PolskiMiędzy innymi autobus taki jeździł w Szczecinie.Planowano uruchomienie produkcji tego pojazdu w Jelczu ,jako następcy "ogórka",wybrano jednak Berlieta PR100/110.Model SM-11 wydany został w Kultowych autobusach PRL w skali 1/72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój komentarz, nie wiedziałem, że planowano wprowadzić je do regularnego użytku w Polsce. Jako dzieciak pamiętam jedynie kilka egzemplarzy spotkanych w Polsce.

      Pozdrawiam;)

      Usuń
  3. Wspomnienia przygód , które zapewniał mi Dziadek w czasach dzieciństwa do dziś powodują u mnie przyspieszone bicie serca , żal za minionymi dawno czasami oraz łezkę w oku Łezkę którą czasem ukrywam przed Żoną , gdy tylko wszystko zaczyna mi się przypominać. To było coś pięknego. Mój Dziadek na szczęście ma się dobrze , stuknęło mu w tym roku 90-lat.
    Wpis wspaniały , czuję w myślach co przeżywałeś i jak się czujesz pisząc te słowa. Modelik robi wrażenie , te autokarowe górne okna , czy wspaniałe malowanie są po prostu bardzo udane .

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zostają nam wspomnienia, tych nigdy nikt nam nie zabierze. Z dziadkami mam wiele fajnych wspomnień, niestety obaj moi dziadkowie już nie żyją, ale są obecni w moich wspomnieniach i to jest bardzo cenne. Cieszę się, że wpis Ci się podoba. Zupełnie nieświadomie zrobił się dość osobisty;)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Todo lo que cuentas es muy curioso, es una visión muy diferente de los vehículos que solía ver en mi infancia. Pero este autobús tiene como algo de familiar, sin duda debe ser el estilo de aquellos años. Es sobrio pero tiene elegancia contenida, me gusta.

    Por otra parte siempre es muy buena noticia la aparición de una nueva marca que engrandecerá más nuestro hobby. Me gusta bastante el aspecto de la miniatura, pero solo espero (en estos tiempos de crisis) que no sea muy caro.

    Enhorabuena por darte este lujo! Os deseo una Feliz Navidad desde el sur de España, donde nunca vemos la nieve. Y os mando un saludo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Hola Antonio, tampoco hay nieve en Polonia. Nuestros hijos ya no saben cómo es la nieve. Me alegro de que te guste la publicación y el modelo. ESTA es una miniatura realmente exitosa. Espero que MKmodel no termine con un solo modelo, ya que creo que vale la pena echarle un vistazo a su producto. No es barato, pero creo que dejará de estar disponible en cualquier momento y luego su precio será aún mayor.

      ¡Todo lo mejor para ti y tu familia!

      Usuń
  5. Bardzo ładny model, w Polsce pewnie niedostępny?

    OdpowiedzUsuń