niedziela, 20 czerwca 2021

Suzuki Vitara Cabriolet 1:43 NEO

Ona temu winna, ona temu winna, za to karę mieć powinna. Z góry i z dołu przepraszam Was za tę parafrazę. Absolutnie nie jest tak, że nie lubię Vitary. Za to bardzo daleko mi do miłośnika piosenki biesiadnej i wszelkich rytmów disco polo. Zapewne chcielibyście wiedzieć, o co obwiniam tego bardzo sympatycznego SUVa . Oskarżam wszem i wobec Suzuki Vitarę o zepsucie rynku motoryzacyjnego, zniszczenie wizerunku faceta – twardziela, a co za tym idzie, zniekształcenie postrzegania świata. Wobec tak poważnych zarzutów na korzyść oskarżonej Vitary przemawia jedynie, iż działała ona nieumyślnie. Kolejną okolicznością łagodzącą jest fakt powolnej likwidacji sedanów, których nie lubię.




W latach osiemdziesiątych Suzuki oferowało niewielkiego Samuraia. Sympatyczne autko, jednak nie miało ono szans na podbój światowych rynków. Małe, dwudrzwiowe, dość surowe autko, idealne dla początkujących fanów off roadu. Czyli bardzo niszowa grupa odbiorców. Sprytni Japończycy pomyśleli „a może zbudujemy nieco większe auto, podbijające miejskie bulwary z łatwością Defendera pokonującego piaski Sahary”? A niech ich… Nie tylko pomyśleli, ale i zrobili. To tęgim głowom z Hamamatsu możecie podziękować za miliony Karyn w białych SUV blokującymi lewy pas, uważającymi, że prowadzenie SUVa daje im pierwszeństwo na drodze i glejt do wjeżdżania niemal na schody szkoły, gdy odwożą Brajanków i Dżesiki na zajęcia 3C. Spróbujcie przypomnieć sobie, kiedy widzieliście prawdziwego faceta wychodzącego z prawdziwej, ufajdanej błotem po dach, terenówki. Na parkingach roi się od wszelkiej maści terenówek i łysiejących Januszy z okazałym mięśniem piwnym lub ciążą spożywczą, z trudem sadowiących się za kierownicą Kii Sorento, Mercedesa GLE czy Hyundaia Tucson. 


Gdy dziś widzimy Defendera czy Discovery, możemy przeglądać się w ceramicznej powłoce na lakierze. Nawet szlachetny Mercedes klasy G włączył się do wyścigu o największy wyświetlacz na desce rozdzielczej. A wszystko zaczęło się tak niewinnie…


Vitara zadebiutowała w 1988 w Japonii i USA, jako Sidekick lub Geo Tracker. Nabywcy mogli wybrać między dwudrzwiowym hardtopem i kabrioletem. Do napędu użyto znanej konstrukcji 1,6 o mocy 80 lub 95KM. Każda odmiana posiadała reduktor, ponieważ nowe Suzuki miało być alternatywą dla „dorosłych” terenówek. Wiem, tu jest luka w moim postrzeganiu Vitary. Nie sądźcie jednak, że rewolucja dokonała się z dnia na dzień. Najpierw należało zasiać ziarno. 


W 1991 roku do sprzedaży weszła odmiana pięciodrzwiowa i nic nie było już takie jak wcześniej. Z terenówki Vitara stała się autem rodzinnym. Ok, miała fantastyczną paletę silników. Od 1,3 po 2,5 V6 plus silniki Diesla. Stanowiła jednak taran dokonujący wyłom w murach oblężonej twierdzy. Potencjał SUVów dostrzeżono w Toyocie. Jeśli Vitara wydeptała ścieżkę, to RAV4 zrobił z niej autostradę. Japońscy producenci wprowadzili modę na SUVy. Moda ta nie tylko trwa, ale powoduje wymieranie innych gatunków nadwozi. Pamiętacie vany? Ich rolę przejęły SUVy i osobówki budowane na bazie dostawczaków. Półtora roku temu Ford ogłosił stopniowe wygaszanie produkcji klasycznych osobówek na rzecz aut SUV i Crossoverów. No ludzie! Nowy Passat będzie dostępny TYLKO, jako kombi. Dla niewtajemniczonych wyjaśnienie. Pierwotnie Passat był hatchbackiem i kombi. Sedan wszedł do sprzedaży w drugiej generacji, jako Santana i był tylko dodatkiem.


Osobiście uważam sedany za dziadkowozy, z kilkoma (bardzo nielicznymi) wyjątkami. Ale, do cholery, są ludzie lubiący kawał bagażnika za tylną kanapą. Tak samo jak osoby kochające jazdę po błocie lub bezdrożach, w warunkach zupełnie innych od wyasfaltowanych trzypasmówek dostępnych dla miłośników pedałowania. Im pozostaje jedynie rynek aut używanych lub, wiecznie żywa, Łada Niva.


Abstrahując od powyższych rozważań, Vitara okazała się wielkim przebojem rynkowym. Sprzedawana pod każdą szerokością geograficzną, trafiła w gusta nabywców. W USA znana, jako Geo Tracker, w Hiszpanii produkowana przez zależną od Suzuki markę Santana, w Japonii oferowana także jako Mazda Proceed Levante, wciąż była Vitarą.  To ona stworzyła popularne hasło funcar. Auto dające mnóstwo radości z jazdy, aranżacji wnętrza, otwartego dachu w połączeniu z bardzo przystępną ceną musiało odnieść sukces. I odniosło. Inni producenci poszli drogą Suzuki. To inne firmy sprowadziły SUVy do obecnego stanu. Suzuki myślało nieco inaczej. Dowodem jest model X-90. Zbudowana na bazie Vitary, dwumiejscowa terenowa targa, jasno wskazuje kierunek, w którym chciało podążać Suzuki. Niestety, nie wyszło. Dlatego dziś, każdy producent posiada kilka aut klasy SUV, zupełnie odbiegających od swojego pierwowzoru. Dla Suzuki bycie pionierem także nie okazało się kluczem do sukcesu. Dawniej niezależny producent, dziś staje się kopią aut Toyoty. Z każdym kolejnym modelem zdaje się, że ich udziałem stanie się los Daihatsu niż Lexusa. Szkoda. 


W marcu 2019 Vitara 1,6 JLX wjechała do kolekcji. Wypatrzyłem ją na jednym z moich ulubionych stoisk na Ogólnopolskiej Giełdzie Modeli. Ekipa z Trójmiasta zawsze godnie reprezentuje północną Polskę w Warszawie. Fantastyczni ludzie mają fantastyczne modele. Vitara przyjechała do mnie właśnie znad morza. Cena była szalenie atrakcyjna. I nie dlatego, że znaliśmy się wcześniej ze sprzedającym, czy ze względu na współtworzenie bloga. Sławek to świetny rozmówca i ciekawy człowiek. Jeden z filarów motoshowminiatura, forum kolekcjonerów modeli. Człowiek z pasją. Chciałbym kiedyś Wam Go przedstawić, choć nie jestem pewien, czy jestem godzien. Znajdziecie Go bez trudu na giełdach czy Targach w Poznaniu.


Vitara Cabriolet została wypuszczona przez NEO. Oczywiście, żywica. Jednak w tym modelu nie ma szans na jakiekolwiek odklejające się listwy czy inne elementy. To znakomity modelik, pozbawiony wad. Przedstawia pierwszą serię Vitary, JLX. Napędzana gaźnikową jednostką 1,6 miniatura przenosi posiadacza w końcówkę lat osiemdziesiątych. Gdy liczył się czas spędzony wśród przyjaciół, dobra zabawa, a brak powiadomień na ekranie smartfona nikogo nie martwił. Samochody miały być niezawodne, praktyczne i mieć w sobie to coś. Czy to najlepszy model od NEO? Nie, choć niewiele jest lepszych. Tym modelem NEO zabrało nas do beztroski lat osiemdziesiątych. Biel nadwozia nie kojarzy się z wytapetowaną Karyną w Q5 Sportback, a z grupą najlepszych przyjaciół na weekendowym wypadzie. Dwukolorowa tapicerka i barwny napis 4WD na kole zapasowym to alegoria młodości. Może właśnie, dlatego kocham ten model. Uczuciem najczystszym z możliwych. 


Tu nie ma kompromisów, nie są potrzebne. Każdy detal tylko podkreśla jakość wykonania. Jeśli lubicie klimat lat osiemdziesiątych, musicie mieć to Suzuki. Ono jest klamrą, dopełnieniem. Wspaniałym modelem auta, które niechcący zmieniło światową motoryzację. 


PS. Choć uwielbiam Vitarę, wciąż czuję się zbyt młody na SUV. Oby tak mi zostało. 













6 komentarzy:

  1. Muszę się wtrącić. Jestem fanem każdej generacji Vitary, każdej z wyjątkiem tej ostatniej. Zakładam, że zatwierdzenie ostatniego projektu nastąpiło po suto zakrapianej sake kolacji i gdy zarząd Suzuki zorientował się jak brzydko nafajdał za późno było już posprzątać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś niesprawiedliwy. Oni poszli z duchem czasu. Wykastrowali Vitarę z cylindrów i efektu wow! Stworzyli auto idealne dla podtatusiałych macho z przerostem tłuszczu na brzuchu i zaczeską maskującą braki w owłosieniu czaszki. Na tym się zatrzymam, bo jeszcze stracimy kontrakt na promocję leku na potencję.

      Usuń
  2. Me encanta! Como bien dijiste, también es un modelo "nacional" de mi país, España, donde se montó con motores diesel HDi de PSA. Mi tio tiene uno, para andar por los montes de Toledo, y está más que satisfecho.

    Curiosamente acaba de llegarme un Vitara de PCT, procedente de la colección argentina. No es ni de lejos tan bueno como el tuyo, pero me sirve para tener un representante válido.

    Excelente modelo, un saludo!!

    P.d. El traductor automático del blog funciona cada vez mejor con el Polaco, ya se entiende casi todo sin hacer esfuerzos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ¡Gracias amigo!
      Santana no es una marca famosa fuera de España. Durante las vacaciones vi varios modelos de Vitara y Defender, pero tenían sellos diferentes. Así es como conocí a Santana. El ejemplo de tu tío muestra lo buenos que eran los Vitara de primera generación. Tengo curiosidad por tu modelo y espero con interés la presentación de tu blog. La colección de autos de Argentina parece ser cada vez más interesante e incluye modelos desconocidos en Europa.

      ¡Saludos!

      Usuń
  3. Modelo que como bien comenta Antonio, fue fabricado aquí en España por Metalúrgica de Santana en la población de Linares, la pieza de Neo me gusta

    Saludos

    https://autohausllorca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń