niedziela, 22 maja 2022

Alfa Romeo Montreal 1:43 Minichamps

W 1992 roku, moja mama zaczęła regularnie kupować dla mnie w księgarni zeszyty "Encyklopedia Super Auta" wydawnictwa DeAgostini. Wielką sprawiała mi tym radość. Była to nowość na rynku wydawniczym, na którym nie było nawet w czym przebierać, jeśli chodzi o kolorową prasę motoryzacyjną. Przeglądając tę mini encyklopedię, można było delektować się wysokiej jakości papierem z pachnącym drukiem. Zdjęcia zachęcały do tego, aby zatrzymać się przy nich wzrokiem i zacząć marzyć o pięknych samochodach.




Niestety po sześciu numerach tytuł ten nagle znikł i więcej już nie pojawił się w sprzedaży. Mając obecnie doświadczenie z seriami kolekcjonerskimi, które wydaje DeAgostini można zaryzykować stwierdzenie, że był to test polskiego rynku. Najwidoczniej nie było zapotrzebowania na to pismo.


Encyklopedia była podzielona na różne działy o pięknych nietuzinkowych autach. Jednym z nich był "Super auta od A do Z". W jednym z początkowych numerów, natknąłem się na piękną zieloną Alfę Montreal. W tym kolorze ten samochód z zasłoniętymi częściowo kratką, przednimi reflektorami pozostał mi do dzisiaj w pamięci. Tak długo nie dawało mi to spokoju, że zaczynając kolekcjonować miniatury samochodów postanowiłem zapolować na Montreala właśnie w tej zjawiskowej zieleni.


Jeśli jesteście stałymi i uważnymi czytelnikami tego bloga, to zapewne pamiętacie wpis mojego autorstwa o Oplu Monza. W jej przypadku nazwa włoskiego toru wyścigowego nie za bardzo pasowała do uporządkowanego i klasycznie geometrycznego niemieckiego Opla. Tak samo można odnieść się do tego, jakie imię nadała, pochodząca z południa Europy typowo sportowa, marka samochodów, jaką jest bez wątpienia Alfa Romeo. Montreal to miasto w Kanadzie.


Z okazji 100-lecia Konfederacji Kanadyjskiej organizatorzy Targów Expo'67 wystosowali prośbę do Alfy Romeo, aby z tej okazji skonstruowali specjalny model samochodu. Auto to miało być symbolem "najwyższej aspiracji człowieka w dziedzinie konstruowania samochodu" i być wystawionym w pawilonie na stoisku zatytułowanym "Człowiek, Wytwórca". Włoski producent miał zamiar zaprezentować w ten sposób samochód marzeń, studio projektowe. Stało się jednak inaczej, postanowiono, że ta szansa, którą otrzymała ta sportowa marka samochodów może być świetną reklamą ich nowego produktu seryjnego. Zwłaszcza, że konkurencja w tym czasie nie spała i wypuściła na rynek kilka ślicznotek z silnikami widlastymi. Wypada wspomnieć chociażby o tak nietuzinkowym aucie, jak Fiat Dino Spider.


Flamastry do ręki dostał Marcello Gandini, który pracę swoją wykonywał w studio Bertone. Tak, to ten sam człowiek i to samo miejsce, o którym czytaliście przy okazji wpisu o Fiacie X1/9. Na wystawę przygotowano prototyp w kolorze białej perły. Nadwozie było niskie, smukłe i dosyć szerokie, co zmieniło się w wersji produkcyjnej.


Chociaż silnik w prototypie z Expo był czterocylindrowy o pojemności 1600ccm, to od samego początku miał tam pracować pierwszy w historii seryjnych Alf Romeo V8. Stało się tak już w 1970 roku, czyli w momencie, gdy gotowy, piękny Montreal został zaprezentowany w Turynie. Była to przebudowana jednostka napędowa z wyścigowego 33 Sport Prototipo. Tam z dwóch litrów pojemności skokowej generowała 260 KM. W Montrealu zwiększono pojemność do 2,6l, moc natomiast obniżono do 200 KM.


Oceniając miniaturę poruszę zmiany, jakie zaszły we wdrożonym do produkcji samochodzie. Modelik w skali pomniejszonej czterdzieści trzy razy, pochodzi od mojego ulubionego producenta, którym jest Minichamps. Na rynku jest wiele tańszych odpowiedników tego pięknego samochodu w opisywanej skali, ale jeśli jesteś tego zdania, że szkoda pieniędzy na lepszego Minichampsa, to nie jesteśmy z tej samej bajki. Nie dogadamy się i tyle. W swoim wyborze uparłem się na Alfę w kolorze "Verde Medio", czyli w tym zjawiskowym zielonym. Chociaż ten włoski producent kojarzony jest najczęściej w czerwieni "Rosso", to ja dalej mam z tyłu głowy zdjęcia z "Encyklopedi Super Auta".


Tak jak wcześniej wspomniałem produkcyjna Alfa Montreal (moja miniatura przedstawia właśnie taką wersję) stała się wyższa, co w mojej ocenie nie zaszkodziło w jej odbiorze. Rozpoczynając oględziny ściany bocznej miniatury widzimy sześć płaskich wlotów powietrza w tylnym błotniku, gdzie w prototypie z Expo było ich siedem. Klamka do otwierania drzwi nie jest wypukła. Jest schowana w drzwiach, ale to nie znaczy, że Minichamps tylko je namalował. Są osobnym elementem. Płaska chromowana listwa biegnie przez całą długość samochodu. Progi są czarnym elementem. Lusterko mogłoby być odrobinę delikatniejsze, gdyż to zdaje się odrobinę przytłaczać. Chromowane listwy wokół drzwi są namalowane. Na przednich błotnikach znajduje się tradycyjny dla produktów studio Bertone emblemat firmowy. Aluminiowe, szprychowe felgi posiadają imitację centralnej nakrętki.


Przednią część miniatury można by było w ojczystym określeniu Alfy określić słowem bellissima. Jest to wspaniale wykonana część tego modelika. Chromowana listwa, która okala scudetto, wloty powietrza i reflektory, to bardzo staranna praca. Niestety rzucają się w oczy bolce mocujące w reflektorach i kierunkowskazach. Tablice rejestracyjne posiadają numery niemieckie. Moim skromnym zdaniem Minichamps mógłby dopracować osłony reflektorów. Imitacja wlotu powietrza na masce to wlot typu Naca. W prototypie wloty były płaskie i umieszczono je przy przedniej szybie, na wzór tych na błotniku. Maska była gładkim elementem. Wycieraczki, to typowy wytwór PMA. Jednym się podobają, innym nie muszą. Ja nie mam z nimi problemów. Tylna część miniatury to także dużo chromowanych listewek, zderzak i końcówki wydechu. Podwozie również odwzorowane na plus z pomalowanymi na srebrno suchą miską olejową, skrzynią biegów, podwójnym wydechem i dyfrem.


Wspaniałą robotę producent wykonał odwzorowując wnętrze miniatury. Drewniana trójramienna kierownica wygląda tak dobrze, że miałoby się ochotę chwycić ją oburącz. Tablica wskaźników wyróżnia się najbardziej. Co ciekawe, w prawdziwym aucie wartości na szybkościomierzu i obrotomierzu były wyskalowane w ten sposób, że ich wskazania były podzielone przez dziesięć. Tak więc jadąc powiedzmy 120 km/h szybkościomierz pokazywał wartość 12. Niestety wnętrze jest całe czarne i poza listewkami, dźwignią zmiany biegów i hamulca ręcznego gołym okiem niewiele można zobaczyć. 


Podsumowując miniaturę polecam ją wyrafinowanym kolekcjonerom, którzy zdają sobie sprawę z tego czego wymagają od modelu. Zależy im na jakości wykonania oraz na detalach. Poza tym są w stanie wydać na ten cel więcej gotówki oraz wielką cierpliwość, gdyż nie jest to produkt dostępny od ręki. Kupują z pasją i dla przyjemności.


Alfa Romeo Montreal produkowana była w latach 1971 do 1977. Niestety trafiła na okres, w którym pojawił się wielki kryzys energetyczny. Klienci omijali z daleka takie sportowe, paliwożerne smoki. A było to auto, którego osiągi zachwycały. Wciskając pedał gazu w podłogę można było rozpędzić się do 220 km/h, a pierwszą setkę osiągnąć w 7,6 sekundy. Włoski producent znalazł odbiorców na 3925 egzemplarzy Montreala.













1 komentarz:

  1. Great model. I have it in orange. Under my point of view, maybe the best 1/43 Montreal in the market. with a more accurate shape than resin versions.

    Regards
    Keko

    OdpowiedzUsuń