poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ZSD Nysa N61 Tropic 1:43 DeAgostini/IST

     Samochody dostawcze o ładowności do jednej tony stanowiły na przełomie lat 50-tych i 60-tych niewielki procent produkowanych pojazdów. Popyt na niewielkie, lekkie wozy rósł w gigantycznym tempie na całym świecie, toteż szybko okazało się, iż polskie „nyski” trafiły w swój czas. Początkowo eksportowym celem dla produktów nyskich Zakładów Budowy Nadwozi Samochodowych, a później Zakładów Samochodów Dostawczych, były oczywiście państwa bloku wschodniego, jednak w niedługim czasie postanowiono przygotować samochód do warunków drogowych panujących na bliskim wschodzie. 


      Zadanie okazało się nie łatwe, gdyż niemal każda część pojazdu wymagała ingerencji lub zmiany. Po długich testach, szeroko zakrojonych pracach polegających na przygotowaniu zarówno mechanicznym jak praktycznym, Nysa N61 Tropic w pełni zasłużyła na swoją nazwę. Powiększona chłodnica, wzmocnione zawieszenie, podwójny dach oraz dodatkowy nawiew, powodowały, iż samochód ten naprawdę dobrze sprawdzał się w warunkach pustynnych. Największym zainteresowaniem odbiorców cieszyły się wersje mikrobus oraz sanitarka. Te ostatnie najliczniej trafiały do Egiptu. Mój model Nysy N61 to oczywiście produkt IST dystrybuowany pod szyldem Kultowych Aut PRLu. Przyznam, że model z pewnością należy do tych ładniej wykonanych. Zadbano o uszczelki wokół okien, charakterystyczne daszki nad przednimi szybami oraz dodatkowe wloty powietrza na karoserii. Brakuje lusterek bocznych oraz plastikowych kloszy lamp tylnych (te w modelu odlane są wraz z karoserią), jednak oceniając całość nie są to uproszczenia rażące. Ogólnie, mimo wspomnianych braków model prezentuje się świetnie. Na tle całej serii sygnowanej logiem KAP, stanowi swego rodzaju esencję wydawnictwa, które coraz bardziej odbiega od swoich założeń.  














Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza